wtorek, 2 czerwca 2015

dzień drugi

Dzień 2

Jest słońce:) To jest w tej chwili  to co mnie cieszy najbardziej o poranku, gdy zaczyna się kolejny dzień. W zeszłym tygodniu miałam dosyć. Zgaga i niestrawność męczy non stop, odpowiedzialność uwiera jak kolec w stopie. Tego nie wolno, tamtego nie wolno... wchodzenie po schodach - masakra...schodzenie - masakra. Odbijanie, zaparcia... Ostatnie tygodnie ciąży ciągną się w nieskończoność. I jeszcze ten strach, że coś nie tak z przepływami, że stwierdzono arytmię, że musze kontrolować ruchy, bicie serca. I te skoki hormonów...Od wczoraj zaczynam traktować ciążę jako stan faktyczny -  z wrażeniem, że to się nigdy nie skończy... jakie będzie zaskoczenie. Chyba tylko rano czu ję się dobrze...bo wiem, że to kolejny dzień...po, że coraz bliżej..
Ale jest słońce:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz