Była wizyta u lekarza: wszystko git, wszystko trzyma ... położna stwierdziła, że na jej oko to przenoszę ta ciążę o 2-3 dni. No czad.
Pierwsza ciąża: wczesniak 34 tydzień, diagnoza - niedoczynność szyjki macicy
Druga ciąża: zszywanie szyjki i leżenie od 6 miesiąca plackiem, poród 38 tydzień na podtrzymaniu
Trzecia ciąża: zszywanie szyjki, podtrzymanie, leżenie, nagła śmierć dziecka w 38 tygodniu
Czwarta ciąża: bez zszywania, bez podtrzymywania, poród w 38 tygodniu,
Wszystkie porody szybkie, dziesieciominutowe, raz dwa i dziewczynki na świecie,
Ciąża piąta: bez leżenia, bez podtrzymania, bez zszywania. De facto jestem w ciągłym ruchu, noszę starsza na rękach, plemię w ogrodzie, myje podłogi, sprzątam , robię tyle na ile starcza mi sił, a ze względu na rosnącą wagę (80 kg juz prawie!) Nie starcza na wiele. I jutro mija 38 tydzień. ... szyjka nie puszcza... wszystko w normie...
To chyba brak stresu powoduje rozluźnienie obyczajów moich maluchów. Jakiś lekarz powiedział mi, że stres działa podobnie jak sterydy, na układ oddechowy dziecka i powoduje szybsze rozwijanie się płuc, a z badań wynika, że płód jest gotowy do przyjścia na świat kiedy ma rozwinięte płuca. .. no i masz babo placek... nawet podanie sterydów nie przyspieszylo akcji... jestem po prostu zbyt wyluzowana. ....
sobota, 13 czerwca 2015
13
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz